Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Gowidlinie

KOLEJNA KASZUBSKA WYPRAWA

Uczniowie, uczęszczający na język kaszubski, mieli okazję poznać uroki kaszubskiej wsi Wdzydze oraz poznać jej atrakcje na kolejnej ?kaszubskiej? wycieczce. W dniach 9-10 maja 2014r. klasy VI oraz klasy I gimnazjum skorzystały z wspólnego wyjazdu dydaktyczno-integracyjnego do tej malowniczej miejscowości. W pierwszym dniu pobytu, młodzież podziwiała widoki rozciągające się z wieży widokowej znajdującej się na skraju jeziora, a następnie podziwiała samo Jezioro Wdzydzkie w czasie krótkiego rejsu, słuchając przy tym legend związanych z piękną Wdzydzaną i jej ojcem Sorką. Zainteresowanych zapraszamy do lektury tej pięknej opowieści.
Jezioro, które dzisiaj nazywa się Wdzydzkie, kiedyś wyglądało zupełnie inaczej. Było nieco mniejsze, okrągłe i posiadało dużą wyspę. Właśnie tam, wpół drogi z Gdańska do Chojnic, swój gród wybudował dzielny rycerz, Boles. Nie miał syna, więc wszystko pozostawił córce Cyranie i zięciowi Sorce. Sorka przybył tu z odległych stron, lecz bardzo zżył się z miejscowymi. Tak samo jak teść, miał tylko jedną córkę, Wdzydzanę. Często zabierał ją do wsi, odwiedzali chłopów, gawędzili z nimi, pomagali. Dla każdego mieli dobre słowo i serdeczny uśmiech. Wszyscy ich bardzo lubili.
Ślepy los nie patrzy jednak, czy człowiek jest dobry czy zły. Sorkę spotkało wielkie nieszczęście: zmarła mu żona. Na wyspie zapanował smutek. Wokół wszystko rycerzowi przypominało żonę, więc nigdzie nie mógł znaleźć sobie miejsca. W końcu postanowił wrócić w rodzinne strony. Wdzydzana nie chciała wyjeżdżać. Jej ojczyzną było to jezioro i wyspa. Bała się nieznanego kraju. Wiele dni dyskutowała z ojcem. Sorka był nieprzejednany, za wszelką cenę chciał wyjechać i zabrać ze sobą jedyną córkę.
Nie widząc innego wyjścia, dziewczyna poszła po radę do starej wróżki, mieszkającej w lesie. Czarodziejka znała się na ziołach i umiała leczyć ciała oraz dusze. Niejednemu wróciła życie, posługując się nadziemskimi siłami i modlitwami. Dla Wdzydzany miała tylko jedną radę:
? Możesz pozostać tu na zawsze, ale musisz wyrzec się ludzkiej postaci. Jeśli chcesz, przmienię cię w rusałkę i zamieszkasz w jeziorze. Innego sposobu nie ma. Twój ojciec nie ustąpi i zabierze cię ze sobą.
Wdzydzana odeszła smutna. Po kilku dniach wróciła jednak do czarownicy:
? Ojciec jutro wyrusza. Zamień mnie, proszę, w rusałkę.
Wkrótce pluskała się w jeziorze, a swą siedzibę urządziła w wodnej głębinie. Zatroskany ojciec długo szukał córki. W końcu ukazała mu się jako rusałka. Wtedy zrozumiał, jak bardzo kochała tę ziemię. Pogodził się z jej wyborem, pożegnał i odjechał.
Wdzydzana zaś żyła spokojnie w wodach rodzinnego jeziora, ukazywała się rybakom i często śpiewała dla wieśniaków. Z radością spoglądała na wyspę i na znajomą wieś.
Aż pewnego dnia ujrzał ją stolem, który akurat przechodził w pobliżu. Serce zabiło mu mocniej. Zakochał się i zapragnął zdobyć tę uroczą zjawę.
Wdzydzana nie chciała oddać się stolemowi, więc szybko zniknęła mu z oczu. Ten rozpoczął poszukiwania. Zaczął kopać w miejscu, w którym zniknęła rusałka. Pracował kilka godzin, lecz niczego nie znalazł. Drugiego dnia zobaczył ją w innym miejscu. Sprowadził do pomocy swych braci i wspólnie prowadzili poszukiwania, ale Wdzydzany nigdzie nie znaleźli. Później ujrzeli ją kilka razy w różnych miejscach, więc je rozkopali.
We wszystkie rowy od razu napływała woda. W ten sposób powstały liczne odnogi, które jezioro posiada do dziś. Stolemy w dwóch miejscach przekopały też wyspę, dzieląc ją tym samym na trzy.
Któregoś dnia Wdzydzana ukazała się znów na środku jeziora. Stolem natychmiast nabrał w koszulę ziemi, by rzucić na wodną pannę. Pech chciał, że rozdarło się stare płótno, a ziemia spadła do wody tuż przy brzegu i powstał tam wąski cypel. Rozzłoszczony olbrzym chwycił wielki kamień i rzucił, celując w rusałkę. Ona na szczęście umknęła, zaś głaz wbił się głęboko w dno, tworząc tam wielką głębię.
Zrezygnowane stolemy w końcu odeszły w swoje strony. Na jeziorze zapanował wreszcie spokój, ale miało ono teraz dziwaczny kształt ? posiadało wiele odnóg i aż trzy wyspy. Największą z nich nazwano Sorką, a jezioro, od imienia rusałki ? Wdzydze. Jeśli ktoś potrafi pokochać je tak, jak Wdzydzana, może ujrzy tam kiedyś wodną pannę i usłyszy jej przepiękny śpiew.
Po wspaniałym rejsie, młodzież bawiła się przy wspólnym ognisku w ?Leśnej Dolinie? oraz przy różnorodnych grach integracyjnych, z których najwięcej przeżyć dostarczyły podchody, urządzone późną nocą przy blasku latarek.
Kolejny dzień wyprawy przyniósł również wiele ciekawych doświadczeń, ponieważ młodzież wzięła udział w warsztatach zorganizowanych w Muzeum im. Teodory i Izydora Gulgowskich.  Zajęcia z toczenia na kole garncarskim, pozwoliły sprawdzić się każdemu, kto chciałby samodzielnie tego dokonać. Podobnie też swoich sił można było spróbować w tkaniu małego fragmentu tkaniny. Inspirujące było również spotkanie z wastną szkólną, w kaszubskiej szkole, która uświadomiła uczniom jak dobrze uczyć się we współczesnej szkole, w której dzieci nie muszą klęczeć na grochu, ani siedzieć w kozie.
Wspólny wyjazd należał do udanych, wszystkim dopisywały humory, mimo że pogoda była mało sprzyjająca. Młodzież miała okazję pobyć ze sobą w inny sposób niż zwykle i przeżyć ciekawe przygody.

Zespół ds promowania placówki